• ~17000Polubień
  • ~5000Kontaktów
  • ~250Followersów
  • ~30Obserwujących
  • ~30Obserwujących
  • Mariusz Tomaszewski - Skuteczność w życiu i biznesie

    Blog

    Zmiany w życiu. Nigdy nie jest na nie za późno!

    Skoro tutaj jesteś, to prawdopodobnie chcesz dokonać jakieś zmiany w życiu. Być może chcesz coś zmienić, ale nie wiesz, w którą stronę pójść albo boisz się zrobić pierwszy krok w pożądanym kierunku. Możliwe, że od dawna myślisz o ważnych zmianach w swoim życiu, ale ciągle odkładasz je na bliżej nieokreślone „jutro”. A nawet jeśli nie chcesz niczego zmieniać, to może po prostu zastanawiasz się czasem nad tym, co zrobić, by być bardziej szczęśliwym i czerpać więcej radości z życia?

    Nigdy nie jest za późno, by wszystko zmienić!

    Czytałem gdzieś, kiedyś, że zmiany w życiu człowieka następują średnio co 7 lat. Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale ja mam wrażenie, że im starszy jestem, tym więcej jest tych zmian w moim życiu, a ostatnie 10 lat jest jedną wielką zmianą. 🙂

    Dzisiaj chcę opowiedzieć Ci o jednym z punktów zwrotnych w moim życiu. Doprowadził mnie on do wielu refleksji, dzięki którym czytasz te słowa. A także postawił przysłowiową kropkę nad „i” w mojej życiowej misji. Być może znajdziesz w tej historii inspirację dla siebie.

    Zawsze jest dobry moment, żeby zacząć wszystko od nowa.

    Z pewnością zdarzyło Ci się poświęcać na rzecz innych, zaniedbując przy tym siebie. Wpadać w wir codziennych obowiązków a ważne sprawy odkładać na później. Albo mierzyć się z niezliczoną ilością kłód i przeszkód, jakie „życie rzuca Ci pod nogi”.

    Coraz bardziej się starasz, coraz więcej bierzesz sobie na głowę i coraz bardziej się spieszysz. Próbujesz być coraz silniejszy. I niby wszystko jest w porządku (bo przecież wiesz, że życie to nie bajka i lubisz wyzwania), to jednak czujesz, że czegoś Ci brakuje. Twoje życie nie do końca wygląda tak, jakbyś chciał.

    Czułem to samo co Ty, kiedy kolejny rok z rzędu próbowałem realizować swoje postanowienia. Przepisując długą listę celów na nowo, obiecywałem sobie, że tym razem będzie inaczej. Postanawiałem, że będę mniej pracował, bardziej zadbam o siebie, bliskich i przyjaciół. Wprowadzę zmiany w życiu i znajdę czas na wszystko!

    W końcu moja frustracja urosła do tego stopnia, że naprawdę zapragnąłem coś zmienić w życiu.  Zacząłem mocno inwestować w siebie, jeździć na szkolenia, czytać książki, blogi i wartościowe czasopisma.  Stawiałem sobie nurtujące pytania i szukałem na nie odpowiedzi.

    Nabrałem pewności siebie, zacząłem mądrzej pracować, efektywniej realizować swoje zadania i planować czas. A także inaczej podchodzić do wielu spraw oraz żyć w zgodzie z sobą i swoimi wartościami. W końcu rzuciłem (pierwszy raz) swoją pracę, rozstałem się ze swoją ówczesną partnerką, zdałem maturę, rozpocząłem studia i zacząłem wszystko od nowa. Miałem wtedy 34 lata.

    Trzeba żyć natychmiast. Jest później, niż się wydaje!

    W niedługim czasie moje zarobki poszybowały w górę. Przestałem przejmować się wieloma sprawami, zacząłem realizować swoje pasje i budować lepsze relacje z ludźmi. A ponadto zrzuciłem prawie 20 kilogramów i zacząłem zdrowiej żyć.

    Czułem coraz większe zadowolenie z życia i byłem coraz bardziej szczęśliwy. Aż tu nagle w czerwcu 2015 roku wydarzyło się coś, co między innymi doprowadziło do powstania tego bloga oraz porzucenia przeze mnie pracy po raz drugi (w zasadzie tym razem, to ona rzuciła mnie – ale to temat na osobny wpis :)).

    Zdiagnozowano u mnie guza ślinianki przyusznej.

    Jest to dość rzadka i trudna do zoperowania bez skutków ubocznych odmiana nowotworu.

    Nie będę opowiadał Ci o tym, że przeżyłem traumę w związku z tą wiadomością, bo tak nie było. Odczuwałem jakiś dziwny spokój, pomimo że kilkanaście lat wcześniej straciłem brata przez nowotwór mózgu. A może po prostu zadziałał jakiś mechanizm obronny i siłą rzeczy w pewien sposób wypierałem tę myśl, że niebawem mogę umrzeć. Sam nie wiem.

    Miesiąc później leżałem w szpitalu. Oczekiwałem swojej kolejki na operację. Dni mijały powoli, a ja miałem mnóstwo czasu na przemyślenia, podsumowania oraz zastanawianie się nad sensem swojego życia. Zastanawiałem się: Co jest dla mnie naprawdę ważne? Jakie zmiany w życiu wprowadzę, jeśli przeżyję operację? I jaki jest mój życiowy cel?

    Chyba najbardziej obawiałem się tego, że już nigdy nie zobaczę swojej córki. Nie będę mógł być przy niej, kiedy zacznie wchodzić w dorosłe życie i wspierać jej w trudnych momentach.

    W końcu wybiła „godzina zero” i przyszedł czas operacji.

    To był kolejny dzień, w którym moja operacja z uwagi na przedłużające się inne zabiegi, była przekładana. Czułem się trochę jak w dniu świstaka. Trzeci raz z rzędu to samo. Poranny prysznic, „kubraczek” operacyjny, wizyta lekarska, ścisła dieta, kroplówka i oczekiwanie na swoją kolej. Trochę zaczynało mi się dłużyć. Miałem wrażenie, że przeanalizowałem już całe swoje życie, wybaczyłem wszystkim i rozliczyłem się z popełnionych głupich rzeczy przed samym sobą.

    W końcu do pokoju wjechało łóżko i pani pielęgniarka zaprosiła mnie w podróż na salę operacyjną. Pamiętam, jakby to było wczoraj. Ten moment, w którym poczułem chłód, jaki panował w pomieszczeniu. Niczym w kostnicy! Chyba pierwszy raz dotarło do mnie, że naprawdę mogę umrzeć i po raz pierwszy zacząłem się bać. Patrząc z perspektywy leżącego, czekającego na operację pacjenta, przypomniały mi się wszystkie filmy, w których główny bohater traci przytomność, a następnie przygląda się już jako obserwator z boku, jak lekarze walczą o jego życie. Na monitorze EKG widać tylko prostą linię a salę operacyjną przeszywa długi, ciągły dźwięk… W końcu zapadem w głęboki sen…

    Mariusz z Mariką po operacji

    Jakież było moje zdziwienie, kiedy po kilku godzinach obudziłem się trochę obolały, ale bez śladu po nowotworze (no prawie :)) i bez uszczerbku na zdrowiu. Później okazało się, że nowotwór nie był złośliwy i dostałem od życia kolejną szansę.

    Cała ta sytuacja uświadomiła mi, że nie jestem niezniszczalny i że mój czas na ziemi jest ograniczony. Po operacji miałem sporo czasu, aby wrócić do przemyśleń. I być może zabrzmi to banalnie, ale na nowo zdefiniowałem, co chcę w życiu robić oraz jak wyobrażam sobie dalszą drogę.

    Świadomość tego, że pewnego dnia będę martwy jest jednym z najważniejszych narzędzi, jakie pomogły mi w podjęciu największych decyzji mojego życia. Prawie wszystko – zewnętrzne oczekiwania wobec ciebie, duma, strach przed wstydem lub porażką – wszystkie te rzeczy są niczym wobec śmierci. Tylko życie jest naprawdę ważne. Pamiętanie o tym, że kiedyś umrzesz jest najlepszym sposobem jaki znam na uniknięcie myślenia o tym, że masz cokolwiek do stracenia. Już teraz jesteś nagi. Nie ma powodu, dla którego nie powinieneś żyć tak, jak nakazuje ci serce. Steve Jobs.

    Życie jest misją, a nie ścieżką kariery!

    Jednym z tych pomysłów było właśnie założenie bloga. Pomyślałem sobie, że skoro nie będę żył wiecznie, to mogę nie doczekać wejścia w dorosłe życie mojej córki (chociaż spodziewam się, że będzie inaczej :)). W związku z tym stwierdziłem, że może warto coś zrobić, aby być przy niej w „inny sposób” i zostawić trochę wartościowych wskazówek (mam nadzieję, że takie dla niej będą :)) na przyszłość. Tak, aby mogła w każdej chwili po nie sięgnąć. To był najważniejszy impuls do działania.

    Drugim celem, jaki przyświeca temu blogowi, jest: zebranie, pogłębienie i poukładanie własnej wiedzy oraz przemyśleń i doświadczeń w najważniejszych obszarach życia. Oczywiście w możliwie jak najprostszy i jak najbardziej skondensowany sposób (tak, tak, wiem… za długie :)).

    Po trzecie, od dawna słyszę od znajomych, abym coś zrobił ze swoją wiedzą i doświadczeniem. Sugerują, żebym napisał książkę albo wspierał rozwój innych ludzi na szerszą skalę. Kto wie, być może treść tego bloga będzie podwaliną do czegoś większego? Inspirowanie i wspieranie w rozwoju innych jest tym, co sprawia mi największą przyjemność.  Stanowi element mojej życiowej misji. Mam więc nadzieję, że Ty również bardzo skorzystasz, będąc tutaj ze mną.

    Czwartym powodem, jest chęć zdobycia nowych doświadczeń i nauczenia się czegoś zupełnie od nowa. To taki sprawdzian, czy nie mając w czymś żadnego doświadczenia i żadnych umiejętności, w samym środku własnego życia można zbudować coś od zera i osiągnąć sukces. Czym jest dla mnie sukces i jakie są moje dalsze plany? To temat na osobny artykuł.

    I na sam koniec, przede wszystkim zamierzam się tym wszystkim dobrze bawić i mam nadzieję, że Ty również będziesz mieć frajdę z zaglądania tutaj i zostaniesz ze mną na dłużej.

    Nie jestem super blogerem, mówcą motywacyjnym, dziennikarzem, ani też pisarzem, więc nie wiem, jak to będzie wyglądało w praktyce. Obiecuję Ci jednak, że dam z siebie wszystko, abyś otrzymywał najwyższej jakości treści, których czytanie będzie dla Ciebie przyjemnością.

    Jedyną stałą rzeczą w życiu jest nieustanna zmiana.

    Jeśli obserwujesz mnie od dłuższego czasu, to wiesz, że wszystko zaczęło się od Uniwersytetu Życia. Na początku był tylko fanpage na Facebooku, na którym (z dłuższymi lub krótszymi przerwami) dzieliłem się inspirującymi cytatami znanych ludzi. Później dołożyłem do tego bloga, a na przełomie mijającego roku postanowiłem rozwijać go dalej pod własną marką.

    Półtora roku temu zakończyłem pracę w korporacji (mam nadzieję, że na dobre)  i postawiłem wszystko na jedną kartę (no może na dwie 🙂). Zdecydowałem, że będę rozwijać własną firmę. Czy to była dobra decyzja? Czy droga, którą podążam, jest właściwa? Co czeka mnie za zakrętem? Co będzie dalej? Nie wiem. Wiem jednak na pewno, że będę nią kroczył i realizował swoją misję, niezależnie od tego, co przyniesie mi przyszłość. Konsekwentnie, krok po kroku, w zgodzie ze swoim wewnętrznym głosem.

    Dlaczego Ci o tym piszę?

    Po pierwsze, dlatego, że Twój czas również jest ograniczony i że jesteśmy bardzo podobni do siebie. Mamy podobne potrzeby, podobne obawy i troski oraz wszyscy chcemy realizować swoje marzenia i wprowadzać zmiany w życiu na lepsze.

    Po drugie, chcę Ci pokazać, że warto mieć swój cel w życiu i realizować swoje marzenia. To właśnie dzięki temu udaje się przetrwać najtrudniejsze momenty, podążać w obranym kierunku i realizować siebie, niezależnie od okoliczności. I że na zmiany w życiu nigdy nie jest za późno.

    Po trzecie, abym mógł realizować swoją pasję i dzielić się z innymi tym, co mam najlepsze, potrzebuję Twojej pomocy. Na początek wystarczy, że zapiszesz się na mój newsletter, aby nic Cię nie ominęło i udostępnisz ten wpis dalej.

    Ciebie to nic nie kosztuje, a mi pomoże rozwijać bloga i docierać do innych osób, które być może również skorzystają na tym, czym się tutaj dzielę. Z góry bardzo Ci za to dziękuję.

    A jeśli chcesz się podzielić jakimś swoim punktem zwrotnym lub ważną zmianą w życiu, zostaw poniżej swój komentarz. Być może Twoja historia doda komuś otuchy lub odwagi i będzie również inspiracją dla innych?

    Pozdrawiam Cię serdecznie i…
    Niech MOC będzie z Tobą!
    Mariusz

    Otrzymaj bezpłatnego e-booka "pięć kroków do skutecznej zmiany".

    Chcesz zwiększyć swoją szansę na sukces oraz zminimalizować ryzyko porażki w realizacji swoich celów? Receptę, jak to zrobić znajdziesz w e-booku „Pięć kroków do skutecznej zmiany”. Zapisz się do mojego newslettera, a e-booka o skutecznym wprowadzaniu zmian otrzymasz w prezencie! Trafi prosto do Twojej skrzynki e-mailowej.

    Instagram
    @mariusztomaszewski.pl

    Skontaktuj sie ze mną

    Masz jakieś pytania dotyczące moich szkoleń? Chcesz podzielić się refleksją na temat skuteczności w życiu osobistym lub biznesie? Potrzebujesz sprofilowanej oferty szkoleń dla swojej firmy? Stoisz na zawodowym rozdrożu i nie wiesz, w którym kierunku podążać? Napisz do mnie.

    • Poniedziałek - Piątek 8:00 -16:00

    • Piła, ul. Ceramiczna 19

    • +48 883 329 608

    • biuro@mtc.pl