• ~17000Polubień
  • ~10000Kontaktów
  • ~400Followersów
  • ~30Obserwujących
  • ~30Obserwujących
  • Mariusz Tomaszewski - Coach Trener Psycholog

    Blog

    Mateusz Grzesiak – Największy Kompleks w Kręgu Trenerów i Coachów

    Mateusz Grzesiak – jedni go kochają, inni nienawidzą. Kim jest? Skąd się biorą się krytyka i tak negatywne opinie na jego temat?  Dlaczego wzbudza tak skrajne i silne emocje? O co chodzi z tym polipem? Czy Mateusz Grzesiak to oszust? Czy warto się od niego uczyć?  Dlaczego branża szkoleniowa (i nie tylko ta) go nie znosi? I komu w końcu ufać?

    Temat tego artykułu miał być bardziej dosadny, ale pewnie Facebook by mi go nie przepuścił. Z zamiarem jego napisania nosiłem się już od dłuższego czasu. W zasadzie to za każdym razem, kiedy wybuchała wokół tego, co robi Mateusz Grzesiak jakaś gówno-burza. Trochę jednak bałem się reakcji samego zainteresowanego, jak i środowiska trenerskiego. Przyszedł jednak czas, że potrzeba, aby wypowiedzieć się w temacie, jest silniejsza, niż obawy, które nadal mi towarzyszą.

    Kropką nad „i” była publikacja mojego ostatniego artykułu: ROZWÓJ OSOBISTY – czyli o tym, jak znaleźć pomysł i sposób na życie. Napisanego jeszcze zanim pojawił się cały szum wokół wystąpienia Mateusza Grzesiaka w reklamach telefonów firmy HTC. Pewnie nie byłoby aktualnego wpisu, gdybym poprzedniego nie udostępnił w grupie trenerskiej na Facebooku, której jestem członkiem (pewnie już niedługo :)).

    Mateusz Grzesiak a intencja tego artykułu

    Jeśli czytałeś mój poprzedni wpis, to wiesz, że ani słowem nie wspominam w nim Mateusza Grzesiaka. Dlaczego więc teraz o nim piszę? Ponieważ uważam, że ból dupy na wspomnianej grupie trenerskiej, jaką wywołał mój wpis, jest między innymi wynikiem działań Mateusza Grzesiaka i kompleksów, jakie w związku z nim ma wielu trenerów. O tym jednak za chwilę.

    Intencją tego artykułu nie jest krytykowanie działań Mateusza Grzesiaka. Nie jestem jego ani zagorzałym przeciwnikiem, ani też sympatykiem. Nie jest też krytyką wszystkich coachów, trenerów, mówców i innych zawodów związanych z branżą rozwoju osobistego, pomimo pewnej generalizacji w temacie. Jak w każdej branży, są osoby, które robią bardzo dobrą robotę. Są jednak też i takie, które poprzez swoje działania negatywnie wpływają na postrzeganie danego zawodu.

    Moim celem jest zachęcić Cię do krytycznego spojrzenia na rzeczywistość. Tego, co mówią inni ludzie, co podają media (w tym autorytety), a także tego, o czym ja tutaj piszę, czy mówię podczas szkoleń.

    Namawiam Cię również do tego, abyś zanim kogoś ocenisz, spojrzał krytycznym okiem na siebie. Żebyś zastanowił się, czy czasem nie popełniasz tego samego błędu, który próbujesz wytykać innym.

    Kiedy wytykasz kogoś palcem, pamiętaj, że trzy inne place wskazują na Ciebie.

    A przede wszystkim zachęcam Cię do rozwoju osobistego, 🙂 poszerzania swojej świadomości i ćwiczenia dystansu do siebie oraz do tego, co nas otacza. Również do odwagi w wyrażaniu własnych poglądów.

    Trochę też czułem potrzebę wypowiedzenia się w kwestii Mateusza Grzesiaka. Utożsamiam się bowiem z branżą, w której działa oraz czasem bywam o niego pytany.

    Wpis ten, podobnie zresztą jak inne, jest moim subiektywnym punktem widzenia na otaczającą rzeczywistość. Traktuj go jako pewną propozycję, z której możesz wziąć coś dla siebie, możesz z nią dyskutować, lub nie przyjąć jej w całości.

    Ok, ale od początku, bo nie wszyscy wiedzą, kim jest Grzesiak Mateusz.

    Kim jest Mateusz Grzesiak?

    Mateusz Grzesiak zasłynął między innymi tym, że doradza Polakom (i nie tylko im), jak mają żyć, praktycznie w każdym obszarze życia. Jest postacią dość kontrowersyjną i wzbudzającą wiele silnych i skrajnych emocji – od miłości do nienawiści. Działa w szeroko rozumianej branży rozwoju osobistego. Pisze książki na ten temat i często występuje w mediach jako ekspert w różnych dziedzinach. Porusza tematy, które zahaczają o system wartości większości ludzi, stąd może tak skrajne opinie i silne emocje, jakie czasem wywołuje swoimi działaniami.

    Sam o sobie na przełomie swojej kariery zawodowej mówił różnie, a jego przeszłość wzbudza jeszcze więcej kontrowersji, niż bieżąca działalność. Aktualnie podaje się za: eksperta w swojej dziedzinie, doktora nauk ekonomicznych, psychologa, przedsiębiorcę, sportowca i nie tylko. Notkę na ten temat możesz przeczytać na jego oficjalnym profilu na Facebooku lub na jego stronie internetowej.
    Przez media i internautów nazywany często coachem, mówcą motywacyjnym, trenerem personalnym, aktorem, guru, celebrytą, a nawet showmanem, oszustem i hochsztaplerem przez swoich przeciwników.

    To pierwsze wzbudzało chyba największe oburzenie w środowisku coachingowym i/lub trenerskim. To ostatnie ze zrozumiałych powodów dotyka przede wszystkim niego samego.

    Trener Trenerowi Wilkiem

    Jak wspomniałem na początku, do napisania tego artykułu skłoniła mnie dyskusja pod moim artykułem na grupie Trener Trenerowi Wilkiem (tfu, Trenerem!). Jest to największa grupa skupiająca trenerów i inne osoby zainteresowane rozwojem osobistym. Z założenia, miała to być grupa wzajemnego wsparcia dla trenerów. Tymczasem im dłużej w niej jestem, tym częściej obserwuję zachowania, które ze wsparciem niewiele mają wspólnego. I nie chodzi tylko o mój post.

    Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, bo są w niej osoby, które służą innym wsparciem. Dają konstruktywną informację zwrotną, dzielą się swoim doświadczeniem itp. Są jednak też tacy, którzy tylko czekają na Twoje pytanie, lub potknięcie (nawet literówkę), żeby się na Ciebie rzucić i Cię rozszarpać. Po to, by wylansować siebie jako „oświeconego” trenera albo poprawić swoje poczucie wartości kosztem innych.

    A wszystko pod płaszczykiem informacji zwrotnej i pseudo-coachingowych pytań. Najczęściej ich celem jest „przyłapać Cię” na jakiejś niespójności lub braku precyzji i pokazać, że jesteś głupszy od nich. Wchodzenie w dyskusję z nimi to utopia. Szczególnie wtedy, kiedy napadnie Cię cała wataha.

    I nie, nie boli mnie krytyka w stronę mojego artykułu. Wiem, że nie jest doskonały i nie wyczerpuje tematu rozwoju osobistego ani pasji. Gdyby tak miało być, musiałbym napisać książkę. Boli mnie to, jak łatwo wydajemy opinie i osądy, nie znając drugiego człowieka. Często tylko na podstawie wyrywkowych informacji wyrwanych z kontekstu bądź opinii zasłyszanych od innych. Albo po tytule artykułu lub zdjęciu, bo wiele komentarzy do mojego artykułu poszło tylko na ich podstawie. Ja rozumiem, że moja gęba może się komuś nie podobać. Spodziewałbym się jednak, że w grupie osób, które szkolą innych, między innymi z komunikacji, udzielania informacji zwrotnej itp. takie zachowania nie będą się pojawiały.

    pomysł na życie - rozwijanie swoich pasji

    Swoją drogą, jak patrzę na to zdjęcie, to sam nie chciałbym mieć z typem do czynienia. 😉

    Ból dupy środowiska trenerskiego

    Skąd ból dupy w tym środowisku? I co ma z tym wspólnego Mateusz Grzesiak? Część z członków tej grupy, to byli uczniowie i/lub współpracownicy Mateusza Grzesiaka oraz ich sympatycy. Wystarczy spojrzeć na komentarze i lajki pod nimi. Ciągle przewijają się te same nazwiska. Najczęściej wychodzą ze swoich nor, kiedy słyszą słowa „Mateusz Grzesiak” albo „rozwój osobisty”. Myślę, że działa tu, podobnie jak w innych dziedzinach zasada Pareto, która mówi, że 80% hejtu pochodzi od 20% hejtujących. Daję sobie rękę uciąć, że jak przeczytają artykuł, będą pytali, jak definiuję hejt. 😉

    Jest nawet taki jeden jego były uczeń, który od lat toczy krucjatę przeciwko Mateuszowi Grzesiakowi. Z różnym skutkiem, chociaż chwali się, że za jego sprawą rynek rozwoju osobistego się zmienia. Jeśli w kierunku, jaki prezentowany jest czasem na tej grupie, to chyba nie ma się czym chwalić. Było ich więcej, ale niektórzy wyleczyli się z „kompleksu Mateusza Grzesiaka” i poszli swoją drogą.

    Pomijam fakt, że w czasie tej krucjaty, to Mateusz Grzesiak właśnie osiąga spektakularne sukcesy i skupia wokół siebie coraz większą rzeszę fanów…

    Wracając do bólu… Po prostu bólu… Myślę, że większość hejtujących i krytykujących Mateusza Grzesiaka, najzwyczajniej w świecie zazdrości mu tych sukcesów. I fanów, którzy piszą, jak bardzo zmienił ich życie. Wielu trenerów chciałoby, aby o nich tak mówiono. To jeden z najczęstszych powodów (motywów), dla których jako trenerzy robimy to, co robimy. Czasem sobie tylko tego nie uświadamiamy albo nie chcemy się do tego przyznać.

    Niechlubna przeszłość Mateusza Grzesiaka – polip, depresja itp.

    Jednym z ulubionych tematów tych ludzi jest przeszłość Mateusza Grzesiaka (głównie ta przed 2010r). Najczęściej lubią wracać do jego wypowiedzi na forum NLP Polska, które kiedyś prowadził. Dotyczyły porad, których Grzesiak Mateusz udzielał dziewczynie z polipem. Ogólnie rzecz biorąc chodziło o to, że miała ten polip wyleczyć siłą sugestii i negocjacjami z nim.

    Wśród innych błędów wracają często tematy: używania wulgaryzmów na szkoleniach, złego traktowania kobiet, pracowników, uczniów na szkoleniach, krytykowania świata nauki, czy wypowiedź dotycząca tego, czym jest depresja (cyt. za Tygodnik Powszechny: „pieprzonym traceniem czasu i brakiem umiejętności jego zapełnienia w mądry sposób”).

    Swoją drogą, sam w dyskusji pod moim postem na grupie TTT popełniłem gafę, odpowiadając na jeden z komentarzy. Zresztą, w ogóle zacząłem klepać głupoty. Napisałem, że ludzie z powodu braku rozwoju mogą popadać w uzależnienia, depresje i inne choroby. Czy mogą? Oczywiście, że nie! Depresja to dużo bardziej skomplikowane zjawisko niż brak rozwoju.

    Pod „obstrzałem” komentarzy po prostu źle wyraziłem to, co chciałem powiedzieć. A mianowicie, że rozwijanie siebie, poszerzanie samoświadomości, praca nad swoją odpornością psychiczną czy poczuciem własnej skuteczności, mogą w pewnym sensie nas przed tymi chorobami chronić. Piszę o tym, żeby ktoś przypadkiem za 10 lat, nie wyrwał tej mojej wypowiedzi z kontekstu i nie napisał, że Tomaszewski uważa, że brak rozwoju osobistego prowadzi do depresji. 😉

    Odpowiedź Mateusza Grzesiaka na opinie i „trupy z szafy”

    W związku z wracającym tematem niechlubnej przeszłości, po ponownym wyciągnięciu z zakamarków Internetu jego przeszłości, Mateusz Grzesiak wydał nawet „oświadczenie”.  Opublikował je na swoim kanale YT.

    Po tym filmie posypała się kolejna fala hejtu i krytyki. Grupa trenerska na FB również ożyła, a wilki ponownie wyszły na polowanie.

    Szczerze mówiąc, to ja tych wyjaśnień również nie „kupiłem”, ale nie jest to dla mnie powodem, żeby szerzyć mowę nienawiści. Swoją drogą, trochę się nie dziwię, że wypadł jak wypadł, bo był nagrywany w chwili „kryzysu” w social media na jego temat. Sam pod falą krytyki na wspomnianej grupie byłem w emocjach i trudno było mi spokojnie odpowiadać na komentarze.

    Czy w związku ze swoją przeszłością Mateusz Grzesiak powinien skończyć uczyć innych? Moim zdaniem nie. Problemem według mnie jest to, że nie „rozliczył się” z przeszłością w odpowiedni sposób.

    Mógł przyznać: ok, byłem młody i głupi, popełniłem mnóstwo błędów oraz szczerze przeprosić i na tym skończyć. Zamiast tego próbuje „chować trupy w szafie” i w pewnym sensie unieważnić przeszłość. A ponadto 80% całego filmu jest o tym, jaki super jest teraz (sprytny, ale słaby zabieg PR-wy).

    Film zresztą szybko doczekał się analizy przez jednego z Youtuberów, Piotra Marszałkowskiego: Mateusz Grzesiak o swojej zmianie – analiza. Mam podobne spostrzeżenia co autor (choć nie ze wszystkimi się zgadzam), dlatego nie będę robił własnej analizy.

    Ogólnie, mam wrażenie, że Mateusz Grzesiak nakręcał swój film pod wpływem dość silnych emocji. Nie był na niego jeszcze gotowy.

    Zdelegalizować Coaching i Rozwój Osobisty

    Niestety, w dużej mierze za sprawą różnych pseudo-szkoleń z sukcesu, całego nurtu NLP (któremu Mateusz Grzesiak przypisywał sobie kiedyś ojcostwo) oraz braku dojrzałości i kręgosłupa moralnego wielu osób, w rynek wypłynęło wielu pseudo-trenerów, pseudo-coachów, doradców w różnych dziedzinach życia itp. A wśród nich mnóstwo partaczy, którzy zaczęli psuć rynek oraz zakrzywiać negatywnie wizerunek  i opinię na temat branży rozwoju osobistego, coachingu, a nawet psychologii.

    Szybko stali się obiektem ostrej krytyki, kpin i wystawiani na pośmiewisko. W ten sposób powstał fanpage na Facebooku: Zdelegalizować Coaching i Rozwój Osobisty. I zaczęła się fala hejtu, nie tylko na tych pseudo-trenerów, ale na cały rynek rozwoju osobistego.

    Jego założyciel może i miał szczytny cel, jednak nazwa i wykonanie już wypadły bardzo kiepsko. Miał to podobno być fanpage, który obnaża patologie rozwoju osobistego. Zabrakło jednak profesjonalnego podejścia do tego tematu i wskazywania różnic między fachowcami a szarlatanami.

    Fanpage z czasem chyba wymknął się autorowi spod kontroli, ponieważ zrezygnował z jego prowadzenia. W tej chwili ktoś inny go rozwija. I o tyle, ile czasem wskazuje patologie tego rynku, o tyle stał się typowo hejterskim fanpage.  Szerzy się na nim tylko mowa nienawiści i zatacza coraz szersze kręgi.

    Coraz więcej osób w naszym kraju na słowa „Mateusz Grzesiak”, „rozwój osobisty” czy „coaching” reaguje agresywnie i wylewa na nie hejt. Miałem okazję całkiem niedawno przekonać się o tym osobiście. Na trzy grupy FB  dotyczące turystyki górskiej wrzuciłem ogłoszenie o moim szkoleniu w górach „Droga Na Szczyt. Po kilku sekundach pojawił się pierwszy hejt, a jego autorzy nawet nie zajrzeli na stronę wydarzenia.Kiedy zacząłem merytorycznie rozmawiać z hejtującymi i zadawać im pytania, administratorzy usunęli posty.

    W takich momentach staję po stronie Mateusza Grzesiaka, który stara się „walczyć” z tym zjawiskiem.

    Czy Mateusz Grzesiak to oszust? – opinie i moje odczucia

    Jak już wspominałem na początku artykułu, obserwuję działalność Mateusza Grzesiaka, od kiedy miałem z nim pierwszy kontakt. A było to podczas ośmiodniowego szkolenia Praktyk NLP w 2011 roku. Mam to szkolenie nawet wpisane w rubryce „Kursy” na moim zawodowym profilu na LinkedIn. Nie widzę powodu, aby je usuwać. Pomimo negatywnych opinii na temat NLP i tego, że zupełnie to szkolenie, ani sam Mateusz Grzesiak do mnie nie trafili. Nie poczułem też potrzeby, żeby jechać na jego kolejne szkolenia. Wystarczyło trochę krytycznego spojrzenia, analizy tego, co się działo i już miałem odpowiedź. Nie miałem też bólu dupy związanego z wydanymi pieniędzmi. Nie buduję sobie nierealistycznych oczekiwań względem szkoleń, na które się wybieram. Wiem również, że nie są remedium na wszystkie problemy.

    Patrząc z perspektywy czasu, dostrzegam jednak jego wielką przemianę. Czy dzisiaj „nowy” Mateusz Grzesiak do mnie „przemawia”? I tak i nie. Z jednej strony imponuje mi sukces, jaki osiąga, z drugiej nie do końca trafia do mnie jego przekaz. Nie wszystko co mówi jest zgodne z moimi wartościami. Przejdźmy jednak do konkretów.

    Czytaj również: Zmiany w życiu. Nigdy nie jest na nie za późno!

    Co podziwiam u Mateusza Grzesiaka i za co go cenię?

    Po pierwsze, za wspomniany sukces, jaki osiągnął. Podczas gdy inni skupiali się na hejtowaniu jego działań, on uczył się marketingu i zaryzykował, by zainwestować pieniądze w swoją „przemianę” oraz budowanie marki osobistej. Domyślam się, że była to bardzo duża suma i dobra agencja marketingowa. Inni wolą budować domy i jeździć na zagraniczne wakacje a on inwestował w siebie, bez żadnej gwarancji zwrotu. Podziwiam tym bardziej, że do wszystkiego doszedł sam (pomimo wielu błędów, jakie popełnił po drodze).

    Dzięki tej kampanii i swojej pracy, mógł rozwinąć swój biznes i wyjść z nim nawet poza granice kraju. Nie znam drugiej takiej osoby w branży rozwoju osobistego w naszym kraju, która osiągnęłaby tak wiele, w tak krótkim czasie.

    Po drugie, efektywność działań. Pomimo że pewnie stoi za nim cały sztab ludzi, którzy wspierają go we wszystkim, to i tak podziwiam jego „płodność” i ilość działań w internecie oraz mnogość innych aktywności. A do tego za konsekwencję w działaniach.

    Po trzecie, za pewność siebie i umiejętności sceniczne. Niemal do perfekcji opanował sztukę wystąpień publicznych i aktorstwo. Dokładając do tego ogromną pewność siebie, myślę, że pod tym względem mało osób może mu się równać. Chociaż są aspekty, które mi się nie podobają, ale o tym za chwilę.

    Po czwarte, za zmianę jaką przeszedł, za promowanie rozwoju osobistego w Polsce i pokazywanie, że można w życiu osiągnąć więcej, niż się nam wydaje (choć nie zawsze i nie wszystko).

    I po piąte, ogromną wiedzę, którą niewątpliwie posiada a której myślę, że hejtujący również mu zazdroszczą.

    Co mi przeszkadza u Mateusza Grzesiaka?

    Po pierwsze, zupełnie nie przemawia do mnie jego sposób przekazu. Momentami nawet mnie irytuje. Specyficzny „mentorski” styl mówienia, ton głosu i szybkość mówienia powodują, że najczęściej po kilkudziesięciu sekundach czuję się zmęczony i przestaję go słuchać. Tym bardziej, że nie zaskakuje mnie już treścią i często się powtarza. Myślę, że to właśnie ten „mentorski” styl mówienia może mieć duże znaczenie wśród jego przeciwników.

    Po drugie, nienaturalność  w mowie ciała, gestykulacji, dykcji itp. O tyle, ile podobają mi się umiejętności wystąpień publicznych i pewność siebie, o tyle momentami gra aktorska jest dla mnie zbyt przerysowana.

    Po trzecie, komplikowanie prostych rzeczy i używanie specyficznego żargonu (niekoniecznie naukowego). Przykładem z ostatniego czasu jest „power couple”, które tak mocno promuje… WTF? Jakby nie można było powiedzieć: budowanie silnego, świadomego związku opartego o bezwarunkową miłość, dwóch niezależnych osób?

    Po czwarte, dzielenie Polski na dwa obozy – tych, którzy są jego zwolennikami oraz przeciwników (patrz np. „polksizm”). Tworzy w pewien sposób sztucznego wroga, z którym może walczyć, z czym dalej mogą identyfikować się jego fani. Myślę, że to kolejna przyczyna, którą sam ściąga na siebie hejt i krytykę oraz którą wzmacnia stereotypy, o których tak często mówi.

    I po piąte „zapędy wielkościowe”oraz proporcje wypowiedzi dotyczących dążenia do sukcesu, oraz utrzymywania życiowej równowagi. Przekładem może być post dotyczący wielkości, który miałem okazję komentować. I oczywiście ja u siebie również piszę o osiąganiu sukcesu i przekraczaniu własnych granic. Zaznaczam jednak, że każdy powinien sam zdefiniować, czym dla niego jest sukces, doceniać też to, co już ma i utrzymywać życiową równowagę.

    Zresztą sam miałem kiedyś „zapędy” by być najlepszym coachem w Polsce. Szybko jednak je zweryfikowałem podczas szkolenia z coachingu ICC. Pisałem o tym w artykule: Stawianie celów i tyrania bycia niewystarczającym.

    Mateusz Grzesiak – czy warto się od niego uczyć?

    Uważam, że warto. Zarówno tego, co robić, aby osiągnąć sukces, jak i tego, jakich błędów nie popełniać. Jak wspominałem, nie można mu też zarzucić, że nie posiada rozległej wiedzy na temat funkcjonowania człowieka. Jeśli jesteś na początku drogi rozwoju osobistego, na pewno sporo skorzystasz.

    Warto jednak uczyć się również od innych, aby mieć różne punkty widzenia na ten sam temat. Studiować, czytać książki i korzystać z innych form rozwoju osobistego. Nie zapominać o krytycznej analizie i weryfikacji tego, co mówią inni oraz oddzielać ziarno od plew. A przede wszystkim wyrabiać sobie swoje opinie i zdanie, zamiast bezwiednego wchłaniania tego, co mówią autorytety i robienia z nich „guru”.

    Grzesiak Mateusz i reklama telefonów HTC U12+

    Nie mogło być inaczej. Nowa kampania marketingowa telefonów HTC U12+ w której wystąpił Mateusz Grzesiak, również została shejtowana na opisywanej wcześniej grupie trenerskiej.

    Nie jest to jednak jedyna grupa, która ma ból dupy związany z „kompleksem Mateusza Grzesiaka”. Zaczynam zauważać, że coraz częściej hejt wobec niego, pojawia się również w grupach marketingowych i na profilach niektórych marketerów. Mam wrażenie, że tutaj również przyczyną jest zazdrość o to, że np. nie wybrał ich agencji lub, że nie reklamuje ich produktów. Albo po prostu o wynagrodzenie, które za nią otrzymał.

    I pomimo że w moim wpisie również mówię o rzeczach, które mi się nie podobają, to staram się robić to merytorycznie i wskazywać konkretne rzeczy oraz dostrzegać pozytywy. Nie używam też hejtu czy obraźliwych treści.

    Niestety nie znalazłem żadnego rzeczowego, merytorycznego artykułu na temat tej reklamy ze strony branży marketingowej. Dlatego, pomimo że nie jestem marketerem, postanowiłem podzielić się z Tobą moimi spostrzeżeniami, w jaki sposób ja je odbieram.

    Co mi się nie podoba w reklamach HTC?

    Po pierwsze, to sam fakt, że Mateusz Grzesiak w niej wystąpił oraz że używa do tego celu  zawodu psychologa. Od osoby, która w taki sposób się przedstawia, jest tak opiniotwórcza i ma tak duży wpływ na swoich fanów,  spodziewałbym się zaangażowania w bardziej szczytne inicjatywy społeczne. Przykładem może być tutaj Michał Szafrański z Jak Oszczędzać Pieniądze wspierający akcję Pajacyk oraz Konrad Kruczkowski z Halo Ziemia, który wspiera Szlachetną Paczkę.

    Poza tym, jako psycholog powinien znać aktualne problemy związane z uzależnieniami od social media itp. I raczej namawiać do odkładania telefonów oraz wylogowywania się z internetu, zamiast zachęcać do bycia permanentnie podłączonym do sieci.
    Nie martwię się wpływem tej reklamy na wizerunek Mateusza Grzesiaka. Obawiam się jednak, że może negatywnie wpływać na spostrzeganie zawodu psychologa. Szczególnie w połączeniu z hejtem, który wokół kampanii się pojawił.

    Po drugie, „sztuczność” i przerysowanie w formie przekazu, związane z mową ciała  oraz dykcją i tonem głosu Mateusza Grzesiaka, o których pisałem już wcześniej.

    Po trzecie, sam przekaz reklamowy. Jest dla mnie za mało czytelny i zbyt dużo się w nim dzieje. W dodatku nietrafiającym do mnie językiem. Musiałem obejrzeć filmiki 2-3 razy, żeby zrozumieć dokładnie, o co w nich chodzi.

    Po czwarte, spodziewałbym się czegoś więcej pod względem „sprzedażowym” od osoby, która robi szkolenia z „nowoczesnych technik sprzedaży”. Tymczasem przez reklamy przewija się głównie, znana od zawsze technika C-Z-K (Cecha – Zaleta – Korzyść) i to w niepełnej postaci. Opakowana w średniej jakości storytelling.

    No, ale nie będę się wymądrzał, bo co ja tam wiem o marketingu…

    Co według mnie jest ok?

    Na plus: sprecyzowane i wyłaniające się z przekazu grupy docelowe, spójność wszystkich filmów oraz nowoczesność i dynamika przekazu. Może tak mało rzeczy mi się podoba dlatego, że po prostu nie wpisuję się w żaden target,  do którego te reklamy są kierowane.

    Rozwój osobisty – quo vadis?

    Zdaję sobie sprawę, że tym artykułem mogę narazić się całemu środowisku trenerskiemu i nie tylko jemu. Mogę też być odbierany, jako osoba, która sra we własne gniazdo. Domyślam się, że ten artykuł może również zebrać falę hejtu przeciwników rozwoju osobistego.

    Zresztą, trzy dni po moim poście w opisywanej grupie trenerów, został opublikowany przez innego trenera  wpis, który ewidentnie nawiązywał do mojego wcześniejszego posta.
    Dzieli on psychologów na dwie grupy: tych, którzy mają swoje problemy i poszli na studia je rozwiązać oraz tych, którzy chcą rozwiązywać problemy innych ludzi. Wokół tego posta również powstała gówno-burza.

    Nawet jeśli autor traktował go rozrywkowo, to czy rzeczywiście musimy posuwać się do takich słabych trików, aby wzbudzić zainteresowanie? W grupie są przecież nie tylko „oświeceni” trenerzy i psychologowie, ale również osoby spoza tych grup zawodowych. W jaki sposób one później sobie wyrabiają opinię o naszym środowisku?

    Mam nadzieję, że artykuł stanie się podstawą do merytorycznej dyskusji, w którą stronę zmierza rynek i ta branża. I czy rzeczywiście musimy swoją wartość budować na poniżaniu innych i projektowaniu na nich swoich braków i „ciemnych stron”?

    Przestańmy szerzyć język nienawiści i zazdrościć innym, że osiągnęli w czymś sukces. Szukajmy raczej strategii, które ich do tego doprowadziły. Zamiast wytykać innym błędy i walczyć z wiatrakami, pokazujmy dobre praktyki i osoby, które robią naprawdę dobrą robotę. Zostawmy przeszłość i skupmy się na tym, co tu i teraz oraz co możemy zrobić dla lepszej przyszłości. Czyż świat nie byłby wówczas trochę lepszy?

    To, z czym walczysz - wzmacniasz, a to, czemu stawiasz opór - trwa nadal. Eckhart Tolle #inspiracja Click To Tweet

    Rozwój osobisty – co dalej?

    Jeśli podobał Ci się artykuł, interesuje Cię rozwój osobisty i chcesz więcej inspiracji na ten temat, to:

    • Polub i dodaj do obserwowanych mój fanpage na Facebooku oraz udostępnij ten wpis w swoich social mediach.
    • Dołącz do mojej grupy Ludzi Skutecznych na FB: Skuteczność w Życiu i Biznesie.
    • Dodaj mnie też do swoich kontaktów w LinkedIn. Prowadzę tam ciekawe dyskusje i dzielę się dodatkowymi treściami o charakterze zawodowym i biznesowym.
    • Zostaw komentarz pod tym wpisem i napisz, o czym chcesz czytać w przyszłości i jakie tematy z rozwoju osobistego byłyby dla Ciebie najbardziej interesujące.

    Dzięki, że tutaj jesteś, pozdrawiam Cię serdecznie i…
    Niech MOC będzie z Tobą.
    Mariusz Tomaszewski – Coach Trener Psycholog

    Źródło zdjęcia głównego do artykułu: oficjalny fanpage Mateusza Grzesiaka na Facebooku.

    P.S. Ciekawy artykuł? Udostępnij proszę i pomóż mi docierać do innych.

    Otrzymaj bezpłatnego e-booka "pięć kroków do skutecznej zmiany".

    Chcesz zwiększyć swoją szansę na sukces oraz zminimalizować ryzyko porażki w realizacji swoich celów? Receptę, jak to zrobić znajdziesz w e-booku „Pięć kroków do skutecznej zmiany”. Zapisz się do mojego newslettera, a e-booka o skutecznym wprowadzaniu zmian otrzymasz w prezencie! Trafi prosto do Twojej skrzynki e-mailowej.

    Instagram
    @mariusztomaszewski.pl

    Skontaktuj sie ze mną

    Masz jakieś pytania dotyczące moich szkoleń? Chcesz podzielić się refleksją na temat skuteczności w życiu osobistym lub biznesie? Potrzebujesz sprofilowanej oferty szkoleń dla swojej firmy? Stoisz na zawodowym rozdrożu i nie wiesz, w którym kierunku podążać? Napisz do mnie.

    • Poniedziałek - Piątek 8:00 -16:00

    • Piła, ul. Ceramiczna 19

    • +48 883 329 608

    • biuro@mtc.pl

    Korzystając z formularza zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie twoich danych przez tę witrynę, zgodnie z polityką prywatności.